PRODUKTY POD MASKĘ

MENU
Jesteś tutaj: Elektryczne auto za 5000 złotych !!!

Elektryczne auto za 5000 złotych !!!

Czy można zbudować elektrycznego Suzuki Swifta za tak nie wiele ?

Spotkałem kiedyś starego kumpla, kiedy koło siebie zaparkowaliśmy na parkingu w pobliżu sklepu z częściami do aut. Ponieważ dawno już nie rozmawialiśmy, więc gadka szmatka i opowiedział mi ciekawą historię o tym jak można nie wydawać ciężko zarobionych pieniędzy na hektolitry ropy do swojego samochodu. Jest członkiem nieformalnego stowarzyszenia elektrofura.club ludzi którzy poszukują wszystkich sposobów na zminimalizowanie kosztów transportu własnym samochodem. Andrzej powiedział mi tak : "wiesz, nawet nie to, że z ludźmi z którymi założyliśmy tą nieformalną grupkę, wybitnie kochamy te nasze stare, często mocno sfatygowane bryki ! Po prostu nikt z nas nie lubi przepuszczać tych ogromnych plików banknotów, na które tak ciężko trzeba zasuwać". Nie mogłem mu nie przyznać tej oczywistej racji, he, he.... A kiedy wskazał palcem na zaparkowaną koło nas starą Mazdę pickup,  powiedział że jazda tą furą, kosztuje go wielokrotnie mniej , niż wtedy kiedy pod maską rezydował wiecznie psujący się silnik spalinowy. Wspomniał też o tym, o czym sam doskonale wiedziałem, że koszt paliwa to dopiero początek listy wydatkowego "dramatu" w naszym portfelu, z jakim musimy się liczyć, tolerując umorusane olejami spalinowe silniki spod masek naszych samochodów, i tu klnąc szpetnie pod nosem, pokazał mi rachunek za ostatnią wizytę u swojego mechanika. "Stary !", mówi do mnie z brzydkim grymasem na twarzy, "tylko za wymianę kompletu tłumików wydechu, kompletu świec, oleju do silnika, oraz wszystkich filtrów, jak to sobie  przeliczyłem,  to obecnie moja własna elektryczna Mazda pickup z 1978 roku, skonstruowana przeze mnie kilka miesięcy temu, może mnie wozić przez ponad dwa długie lata. I co ty na to...? " A ja na to jak na lato , uśmiechnąłem się... , kiedy przypomniałem sobie o artykule, jaki przeczytałem w jakimś motoryzacyjnym portalu, o tym jak zamienić spalinową jednostkę na elektryczny silnik w swoim samochodzie.  Z kumplem zamieniliśmy się numerami  komórek, oraz umówiliśmy się na browara, przy okazji którego, miał mi opowiedzieć , jak zrobił swoją elektryczną Mazdę. Kiedy wróciłem do domu, oczywiście zacząłem szperać w sieci za czymś, co spełni kilka warunków jakie naprędce rzucił mi w kilku zdaniach na odchodne, po naszym ostatnim spotkaniu. Powiedział mi wtedy tak : "szukaj samochodu małego , mechanicznie sprawnego, i z jak najmniejszą ilością wodotrysków, to dalej dojedziesz swoim elektrycznym  autem.." Nie trwało długo to moje poszukiwanie auta , bo oferta w sieci była dość znaczna, więc po tygodniu stałem się właścicielem Swifta. Kiedy zastanawiałem się nad budową elektrycznego wozu, miałem jeszcze jedno ważne założenie, myśląc o kosztach - pomyślałem że koszty pomysłu nie mogą przekroczyć kwoty 4000 - 5000 zł. Czy to możliwe ?  Kiedy zacząłem się wczytywać w niektóre obszerne artykuły w sieci, i polskie i  zagraniczne, okazało się że Polska jest białą plamą na mapie, nie tylko w stosunku do Europy ale i świata, oraz że zbudowanie elektrycznego napędu  w swoim samochodzie w naszym kraju graniczy z cudem. Nie mamy bazy firm dostarczających komponentów,  nie mamy grup entuzjastów tej dziedziny, ani specjalistów którzy mogą pomóc w takich projektach. Ale od czego są fora, gdzie publikują ludzie z pasją, oraz technicznym zacięciem. Tam też zadałem pytanie kilku osobom , jak zrobić elektryczne auto,  po tak zwanych kosztach. Bo przyznam się Wam do tego że ceny z jakimi się spotkałem za konwersję zbiła mnie z nóg, i był moment kiedy chciałem zarzucić pomysł. Ale trafiłem na właściwe forum, ludzi którzy podrzucili mi jeden , i dość łatwy do realizacji pomysł. Bo jeżeli mam tanio się poruszać moim super oszczędnym wozem , to zadałem sobie i innym pytanie , co zrobić by też tanio go zbudować. A ten pomysł to adaptacja napędu z elektrycznego wózka widłowego. Taaak , ni mniej ni więcej tylko właśnie wózki widłowe, oraz małe elektryczne pojazdy typu melex z elektrycznym napędem, są właśnie taką najprostszą formą odpowiadającą elektrycznemu samochodowi do własnoręcznej budowy. Kiedy zacząłem poszukiwać ofert na rynku takich urzadzeń, natychmiast okazało sie że znalazł się ktoś z takim właśnie pojazdem. Wózek balkancar ,  którego znalazłem na portalu ogłoszeniowym , miał sprawne wszystkie układy mechaniczne , czyli również silnik. Kiedy oferujący został poproszony tylko o umożliwienie tak zwanej jazdy próbnej, oczywiście nie oponował. Wsiadłem niejako z duszą na ramieniu, bo nigdy nie prowadziłem podobnego monstrum, ale bez problemu przejechałem dookoła parkingu. Dotychczasowy właściciel , odjeżdżając już po transakcji , zasugerował mi , bym zainteresował się wymianą akumulatorów trakcyjnych , bo te które są w wózku, długo juz nie pociągną. Za bardzo się nad tym nie zastanawiałem , bo w wydatkach założyłem zakup kompletu nowego zestawu akumulatorów ołowiowo - kwasowych. A co zrobić by przewidziana kwota, którą założyłem do sfinansowania mojego elektrycznego projektu  nie została przekroczona ? Mogłem na pewno sprzedać wszystko, co nie przydało by mi się do mojego elektrycznego Swifta. Więc to zrobiłem. Części wózka pozostałe po demontażu silnika i części elektrycznego sterowania, poszły na portale ogłoszeniowe, a zasadnicza konstrukcja do skupu złomu. Również części ze Swifta, które nie były mi potrzebne, czyli silnik, tłumiki w niezłym stanie, zasiliły potrzebujących takich części na portalach ogłoszeniowych. Wszystko wskazywało na to , że bilans finansowy zasadniczo sie trzymał w ryzach, a w garażu leżał gotowy  silnik do napędu mojego swifta.  I co dalej , by przejechać się moim elektrycznym Swiftem ?  Zacząłem od wykonania adaptera, czyli płyty wykonanej z aluminium. Adapter to element łaczący elektryczny silnik z obudową skrzyni biegowej. Zrobiłem to w ten sposób, że najpierw aluminiową płytę adaptera o grubości 20 mm narysowałem dokładnie według kształtu obudowy skrzyni biegów. Potem w wyfrezowanym gotowym kształtcie adaptera, wywierciłem otwory zgodne z otworami w obudowie skrzyni biegów. Nie mniej istotne jest , by zastanowić się nad tym jak połączyć wałek napędowy skrzyni biegowej , z wałkiem napędowym naszego silnika elektrycznego. Ja zleciłem tę część znajomemu mechanikowi, dysponującemu obrabiarkami metalu , typu tokarka , oraz frezarka. Można to rozwiązać na kilka różnych sposobów. Najprostszym z nich , jest użycie łącznika w postaci tulei. Efekt końcowy był taki, jak na fotce. Jednym z najważniejszych elementów takiej płyty-adaptera-łącznika  jest tak precyzyjne osiowe przymocowanie silnika elektrycznego, w stosunku do wałka skrzyni biegowej, aby zapewnić temu połączeniu braku jakich kolwiek drgań oraz niewłaściwego nacisku na łącznik lub łożysk obu wałków. Byłem prawie w domu. Pozostała do wykonania elektro instalacja. Na forum dowiedziałem się że by nie przekraczać granicy finansowej , jaką założyłem sobie , to powinienem się zainteresować pojazdami typu melex. Parametry jakimi dysponuje ten typ pojazdu są jak najbardziej odpowiednie do mojego projektu. Melex, to jedna z wielu firm która oferuje pojazdy służące do bardzo różnych zadań , ale najczęstszym miejscem w jakim spotkacie tego małego czterokołowca to właśnie pole golfowe. Nie pozostało mi nic innego , jak "przetrzepać" strony internetowe z wszelkimi informacjami dotyczącymi tego aspektu.

Tak , to był dobry kolejny krok w poszukiwaniu danych na temat instalacji do mojego upragnionego elektrycznego Swifta. Okazało się że do mojego silnika , z jego parametrami który już zamontowałem w moim samochodzie doskonałym sterownikiem jest dokładnie taki sam jaki jest stosowany w wielu wózkach golfowych typu Melex, czyli sterownik Curtis 1204-412 Trochę musiałem poszukać w sieci , gdzie znależć ten typ właśnie sterownika, ale przecież żyjemy w erze internetu, i sprowadzenie czegokolwiek z dowolnego miejsca na świecie jest dość prostym zajęciem. Po około 2 tygodniach moje elektryczne Suzuki pomknęło w swój pierwszy dziewiczy rejs, a raczej rajd wokół mojej dzielnicy. Efekt przeszedł totnie moje założenia. Auto jest bardzo sprawne, bo za kilka groszy przejechałem zgoła ponad 200 kilometrów, po przejechaniu których szybko podjąłem decyzję o zwiększeniu ilości akumulatorów, bo faktycznie ta dotychczasowa nie dawała dużych szans na przekroczenie dużego dystansu, więc chcąc , nie chcąc zamówiłem kilka dodatkowych akumulatorów, z założeniem że niedalekiej przyszłości będę mógł zamienić ciężkie akumulatory kwasowo ołowiowe na litowe  . Oprócz tego , że udowodniłem sobie że można jak tylko się chce coś zrealizować. A po drugie poznałem mnóstwo ciekawych ludzi. Ludzi których nigdy bym nie poznał , gdyby nie moja potrzeba poznania tego, o czym nie wiedziałem, zanim wpadłem na pomysł pod tytułem .... No właśnie - pod jakim tytułem ? Dzisiaj ten tytuł nie brzmiał by tak jak on brzmiał na początku Elektryczne auto" Dzisiaj zmieniam ten tytuł. A brzmi on tak - "Jak zmienić wszystko wokół siebie" Taaak..., wszystko, bo nie tylko rodzaj silnika w swoim samochodzie.

:)

 

 


                                    Stawiamy na elektryczny samochód !!!